Czy tatuaż boli? No to szczerze
To chyba najczęstsze pytanie, jakie słyszymy w studiu.
I w sumie nic dziwnego — ktoś zaraz będzie pracował igłą na Twojej skórze, więc dobrze wiedzieć, na co się piszesz.
Więc bez owijania:
Tak, boli.
Ale nie jest to też nic tak strasznego, jak niektórzy sobie wyobrażają.
Jak to właściwie boli?
To nie jest jeden konkretny rodzaj bólu.
Najczęściej ludzie opisują to jako:
- drapanie
- pieczenie
- takie ciągłe „szorowanie” skóry
To nie jest nie do wytrzymania — bardziej robi się po prostu męczące po czasie.
I to jest klucz: to uczucie się kumuluje.
Miejsce robi ogromną różnicę
Tu zaczynają się największe różnice.
Są miejsca, które są po prostu trudniejsze:
- żebra
- stopy
- dłonie
- okolice kości
I są takie, gdzie jest dużo łatwiej:
- ramię
- udo
- łydka
Czyli ten sam tatuaż, ale w innym miejscu — i masz zupełnie inne odczucia.
Im dłużej siedzisz, tym trudniej
Pierwsza godzina? Spoko.
Druga? Nadal do ogarnięcia.
Trzecia i dalej? No, tu już zaczyna być ciekawie.
Skóra jest podrażniona, organizm trochę zmęczony i w głowie też zaczynasz to bardziej czuć.
To mniej „ostry ból”, a bardziej takie: „dobra… już bym kończył”.
Głowa robi większą robotę niż myślisz
To jest coś, co wiele osób lekceważy .
Jeśli przychodzisz:
- zestresowany
- niewyspany
- głodny
to wszystko boli bardziej.
A jak jesteś:
- wyspany
- najedzony
- spokojny
to nagle okazuje się, że da się przez to przejść dużo łatwiej.
Ten sam tatuaż, a zupełnie inne doświadczenie.
Co najbardziej pogarsza sytuację (z doświadczenia)
- przychodzenie na czczo
- impreza dzień wcześniej
- brak snu
- nakręcanie się kilka dni przed
Serio — to psuje cały klimat bardziej niż sam tatuaż.
Da się to jakoś ułatwić?
Da się — i to całkiem prosto:
- wyśpij się
- zjedz coś przed wizytą
- odpuść alkohol dzień wcześniej
- ubierz się wygodnie
Nic skomplikowanego, a robi dużą różnicę.
Na koniec
Tatuaż boli — jasne.
Ale to jest ból, który da się spokojnie ogarnąć. Większość osób przechodzi przez to bez większego problemu… i wraca po więcej, więc to chyba o czymś świadczy.
A na końcu i tak jest najważniejsze jedno:
Ból mija.
Tatuaż zostaje.
